


Znowu o tym domu? - odpowiada mężczyzna z nieskrywaną irytacją. Wszyscy cięgiem o niego pytacie. O co wam chodzi?! – w jego głosie słychać narastający gniew. Bardzo dobrze, że już go rozebrali. Gdzie stał? A, o, tam stał! O, tu! Zadowoleni? - rozmowa zdaje się już skończona, mężczyzna odchodzi, ale po chwili rzuca jeszcze: Na waszym miejscu, nie lazłbym tam. Nie wiadomo co tam jeszcze z TEGO zostało.
Specjalnie dla Was wybraliśmy się na obrzeża Krakowa, w okolice Wieliczki, aby na własnej skórze przekonać się, czy to o czym mówi się na mieście to prawda. Dotarło do nas wiele Waszych pytań o najbardziej nawiedzone miejsca w Krakowie i okolicach, a my, nie chcąc Was zawieść, postanowiliśmy zacząć od miejsca, które cieszy się bodaj najgorszą sławą w Krakowie, czyli od domu przy ulicy Kosocickiej. Z tego miejsca czujemy się w obowiązku poinformować, że jest to artykuł z kategorii tych przeznaczonych dla pełnoletnich odbiorców i to takich, co warto dodać, o mocnych nerwach. Czujcie się ostrzeżeni, bowiem tematy, które będziemy tu poruszać, dotykają najmroczniejszych aspektów ludzkiej egzystencji.
Zacznijmy od końca. Niesławny dom przy ulicy Kosocickiej już nie istnieje. Warto o tym wspomnieć dlatego, że nie wszyscy zdają sobie sprawę z faktu, że bodaj najmroczniejszy budynek w paranormalnych dziejach Krakowa został już jakiś czas temu zrównany z ziemią. Nie ma więc domu jako takiego, ale jego czarna legenda przetrwała.
Tam, gdzie niegdyś stał feralny budynek, wybudowano wcześniej kapliczkę. Uważa się, że była ona częścią cholerycznego cmentarza z XIX wieku. Pojawiają się jednak głosy, że geneza kapliczki jest zupełnie inna i wiąże się z pokutą za straszne grzechy z odległej przeszłości. Nikt jednak nie wie kto i za co miał żałować i zadośćuczynić. Relacje urywają się i plączą, a my pozostajemy pozbawieni konkretów.
Historia przeklętego domu zaczyna się w latach 70. XX wieku, kiedy to dwaj bracia zdecydowali się postawić budynek na pocmentarnej działce. Z czasem ich relacja zaczęła się komplikować i dochodziło między nimi do kłótni. Z biegiem kolejnych miesięcy konflikt tylko się zaostrzył. Różnie mówi się o przyczynach tego sporu. Złośliwi twierdzą, że braci poróżniła chciwość, znaleźć bowiem mieli skarb sprzed niemal pięciu wieków i żaden z nich nie chciał się nim podzielić. Inni mówią, że poszło o kobietę, albo jakąś zadawnioną sprawę sprzed lat. Niektórzy zaś wspominają, że to sam dom tak na nich działał, że świszczący na poddaszu wiatr szeptał im do uszu złe słowa i namawiał do niewybaczalnych czynów. Jak było naprawdę? Dzisiaj już chyba nikt się tego nie dowie.
W końcu jeden z braci uległ mrocznej pokusie i podniósł rękę na drugiego, po czym, być może w przypływie świadomości i żalu, który naraz spłynął na niego, wraz ze zrozumieniem tego co właśnie uczynił, targnął się i na swoje życie.
I tak też się stało, że nim dom zdołał na dobre osiąść, jego progi spłynęły braterską krwią, a w jego niedokończonych jeszcze murach już na zawsze miało być czuć nienaturalnym chłodem. Szybko też, jak wkrótce przekonać mieli się sąsiedzi, duchy braci powróciły do nieszczęśliwego miejsca, dając im jednocześnie znać o tym, jak ciężkie katusze przyszło braciom cierpieć po śmierci.
Przykro to mówić, ale podobne rzeczy działy się, i niestety zdarzają się wciąż w całej Polsce. Dlaczego więc dom przy Kosocickiej miałby być na ich tle tak wyjątkowy? Być może mroczny sekret tego budynku tkwił w intensywności niewytłumaczalnych zjawisk jakie zgłaszali mieszkańcy pobliskich parceli? A może rzecz w tym, że kolejni właściciele nieszczęsnej posesji raz za razem ginęli w równie dramatycznych i niewyjaśnionych okolicznościach?
Dom przy Kosocickiej szybko zdobył lokalną sławę. Spragnieni mocnych wrażeń Krakowianie zaczęli masowo odwiedzać okolicę nawiedzonego budynku. Co śmielsi wchodzili do środka, a naprawdę odważni, albo głupi, zależy kogo spytać, decydowali się nawet spędzić w nim noc. Miejskie legendy mówią, że para robotników podjęła się podobnego wyzwania, ale tuż po północy wybiegli z domu z krzykiem i przerażeniem w oczach. Wspominali coś o dziwnych ołtarzach rozlokowanych po wszystkich piętrach, o podejrzanych lub uszkodzonych dewocjonaliach, które walały się tu i ówdzie. Ściany zaś miały być pokryte przerażającymi napisami w różnych językach. Z każdym rokiem mroczna legenda domu przy ulicy Kosocickiej rosła i nabierała ponurej mocy.
W pewnym momencie sława domu przy Kosocickiej przekroczyła polskie granice i rozlała się po całym świecie. Do podkrakowskiej Wieliczki zaczęli ściągać entuzjaści zjawisk paranormalnych z całego świta. Coraz liczniejsze pielgrzymki oryginalnych indywiduów zaczęły już męczyć okolicznych mieszkańców. Nie ma się zresztą czemu dziwić, ciągłe pytania, sesje zdjęciowe i nagrania mogły działać na nerwy. Być może to na wniosek sąsiadów albo z innych, nieznanych nam przyczyn, zdecydowano o rozbiórce niesławnego budynku. I tak słowo stało się ciałem w 2016 roku, kiedy to upiorny dom przy Kosocickiej został zrównany z ziemią. Pamięć pozostała, a wraz z nią mroczne i niepokojące legendy.
Jeśli interesują Was opowieści z dreszczykiem i chcielibyście poznać więcej tajemnic nie z tej ziemi, to serdecznie zapraszamy na naszą wycieczkę śladami krakowskich niesamowitości (https://oprowadzamy.pl/pl/trip/mroczne-opowiesci-w-krakowie), podczas której nasi przewodnicy zabiorą Was w mroczne zakamarki nawiedzonego Krakowa. Tylko dla widzów o stalowych nerwach.
Copyright © 2020
Oprowadzamy.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.