


Kilka lat temu mieliśmy okazję zobaczyć we Wrocławskim Ossolineum obraz Władysława Łuszczkiewicza Kazimierz Wielki u Esterki. Polski monarcha został na nim przedstawiony incognito, w prostym, podróżnym stroju. Rozpoznać go można po charakterystycznej brodzie i iście królewskiej postawie. Co ciekawe, to nie on znajduje się w centralnym punkcie kompozycji. To miejsce przypadło młodej kobiecie, która, wszystko na to wskazuje, jest tytułową Esterką, a więc legendarną ukochaną ostatniego z królewskiej linii Piastów. Ciekawe jest tu odwrócenie akcentów i wyeksponowanie kobiety z gminu, w dodatku Żydówki, a nie mężczyzny-władcy. Daje do myślenia, prawda?
Najsłynniejszy bodaj mezalians w XIV wiecznej historii Polski stał się inspiracją dla wielu artystów. Oprócz wspomnianego wcześniej Łuszczkiewicza Esterkę opiewali w swych dziełach także Krasicki, Kraszewski, czy Bronikowskich. Jej płomienny romans z Kazimierzem Wielkim rozpalał wyobraźnie kolejnych pokoleń od XV stulecia. Szkoda tylko, że nikt ze współczesnych ostatniego Piasta i jego rzekomej kochanki nigdy o nich nie wspominał, a źródła z tamtych lat uporczywie milczą.
Esterka, przed 1839, Autor: Leclere
Kazimierz przeszedł do historii nie tylko jako wielki budowniczy, ale również przyjaciel narodu żydowskiego i niepoprawny kobieciarz. To właśnie za te dwie cechy postanowił zganić go XV-wieczny kronikarz Jan Długosz.
[…] wziął sobie za nałożnicę kobietę żydowskiego pochodzenia Esterę, z powodu jej niezwykłej urody. Miał z nią dwu synów: Niemierzę i Pełkę. Również na prośby wspomnianej nałożnicy Estery dokumentem królewskim przyznał wszystkim Żydom mieszkającym w Królestwie Polskim nadzwyczajne przywileje i wolności (wysuwano podejrzenia, że dokument ten został przez pewnych ludzi sfałszowany), które ciężko obrażają Majestat Boży. Ich cuchnący odór trwa aż do dnia dzisiejszego(…) Jest też rzeczą ohydną i godną potępienia, że córki zrodzone z tej Żydówki, Estery, pozwolił wychować w religii żydowskiej.
Przyznacie, że określenia takie jak nałożnica, cuchnący odór, rzecz ohydna i obraza Majestatu Bożego nie brzmią zbyt pochlebnie, prawda? Ewidentnie Mistrz Jan miał pewien problem z przedstawicielami wyznania mojżeszowego i nazbyt pozytywnie nastawionymi do nich katolikami. Na jego obronę trzeba przyznać, że był nieodrodnym dzieckiem swojej epoki intelektualnej i jako taki nie postrzegał etyki w taki sam sposób jak my, ludzie żyjący w XXI wieku. Swoistym chichotem losu jest fakt, że pomimo działań Długosza Kazimierz stał się postacią pozytywną w kontekście relacji polsko-żydowskich i pewnym symbolem przenikania się obu kultur.
Jan Długosz, 1889, Autor: Walery Eljasz Radzikowski
Niestety dla Mistrza Jana chronologia jego wywodu nie przetrwała próby czasu i, kolokwialnie rzecz ujmując, trochę się rozjeżdża. Przykładem może być tutaj choćby datowanie rzekomego romansu Kazimierza z Esterką na początek lat 60 XIV wieku, gdy tymczasem owoc ich związku, syn Niemierza, miał osiągnąć wiek męski w okolicach roku 1370.
Kazimierz Wielki u Esterki, 1870, Autor: Władysław Łuszczkiewicz
Biorąc pod uwagę pewne nieścisłości długoszowskiej narracji, część historyków zdaje się wątpić w prawdziwość całej relacji i samej Esterki. Badacze wskazują na tradycję ustną, która miała wykorzystywać pewne toposy kulturowe, a sama historyczność tej czy innej postaci jest kwestią drugorzędną. Niekwestionowanym faktem jest bowiem bujne życie romantyczne ostatniego z Piastów, jak również wzmożone osadnictwo żydowskie w okolicach Krakowa przypadające na połowę XIV stulecia.
Wraz z upływem kolejnych stuleci legenda Esterki rosła i nabierała kształtów. Kolejne miejscowości poczuwały się do bycia właśnie TYM miejscem, w którym miało dochodzić do królewskich schadzek. Do tego tytułu aspirowały zarówno Łobzów, jak i Opoczno, a także krakowski Kazimierz, Radom, Rzeszów, Bochotnica, Kazimierz Dolny, Sandomierz oraz Wiślica. Całkiem nieźle jak na zwykłą kochanicę, prawda?
Podobna ochota to przysposobienia sobie pięknej Esterki nie powinna nikogo dziwić. Romantyczna i zakazana miłość od zawsze rozbudzała naszą wyobraźnię. Chcemy wierzyć, że na tym nienajlepszym za światów może istnieć coś pięknego i opierającego się wszelkim przeciwnościom. Dorzućmy do tego wątek dwóch różnych, nierozumiejących się natenczas społeczności i mamy gotowy przepis na legendę, która przetrwa wieki.
Kraków stał się symbolem przenikania się kultur polskiej i żydowskiej. Wystarczy przejść się po uliczkach Kazimierza, aby zrozumieć, jak długotrwały był to proces. To właśnie w takich miejscach widać najlepiej jak wiele mogą dać sobie różne kultury.
Jeśli jesteście ciekawi tego, jak wyglądał przedwojenny, polsko-żydowski Kraków i Kazimierz to zwróćcie uwagę na naszą wycieczkę Żydowski Kraków (https://oprowadzamy.pl/pl/trip/zydowski-krakow).
Copyright © 2020
Oprowadzamy.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.